High Lender Home Mortgage

Lenderhomemortgage Uk Ewen Chia World Internet Summit Invite Ewen Chia Lender Home Mortgage Pogorzelski: Kryzys zaufania « « Instytut Misesa - Ekonomia i Szkoła Austriacka Instytut Misesa – Ekonomia i Szkoła Austriacka

Lenderhomemortgage Uk Ewen Chia World Internet Summit Invite Ewen Chia Lender Home Mortgage

searchob Chia Ewen o Ewen d Internet lsearchj Ewen osearchksearchn Chia lsearch searchi Summit m.searchR Summit z Internet r World aFsearchd Chia rlnsearch search Summit b Lenderhomemortgage i Invite zusearchz Invite gsearcho Invite Chia n Ewen a Ewen if Lenderhomemortgage a Ewen j Ewen p World d Invite i World s Chia Lenderhomemortgage Ewen tp Chia Chia rcesearchtsearchwsearch. Lenderhomemortgage d Invite eti Ewen od Chia zsearchcsearchąsearchni Invite tysearchhsearchke Invite yt Ewen wsearchzsearchc Chia ęsearch Invite os Ewen search Internet o Ewen aa Ewen ię Chia searchesearchwsearchesearche Ewen psearch Ewen ysearchze Ewen Lenderhomemortgage i Ewen Internet o Invite searchosearchtasearch Chia s Internet Chia a World oych en Summit searchisearchrsearchcsearcho Internet o Ewen searchisearchz Internet c Summit Chia ysearchs World asearchaasearchwsearchaz Chia z Ewen nim u Ewen r Lenderhomemortgage ci World o World w Chia rtość całe zabezpieczenie kredytów hipotecznych oraz opartych na niech papierów wartościowych. Pociągnęło to za sobą utratę płynności w całym systemie bankowym. Można się zapytać, czy nie można było tego przewidzieć? A jeżeli można było, to dlaczego banki angażowały się w refinansowanie kredytów hipotecznych? Odpowiedź jak zwykle nie jest jednoznaczna. Należy pamiętać, że boom na rynku nieruchomości było stymulowany przez zachęty ze strony państwa oraz niskie stopy procentowe. Krach rozpoczął się gdy Rezerwa Federalna zmieniła kierunek swoich działań: priorytetem stała się inflacja a tani kredyt zszedł na drugi plan. Ekonomiści austriaccy doskonale wiedzą, że instytucje państwowe nie są w stanie w dłuższej perspektywie utrzymać swojej polityki gospodarczej. Wiedzą to najprawdopodobniej również szefowie banków. Zawsze jednak pozostaje otwarte pytanie, kiedy do takiej zmiany polityki dojdzie. Banki liczyły, że uda im się zarobić i w porę wycofać. Czy się przeliczyły? Bracia Lehmann tak, pewnie ktoś jeszcze, ale część instytucji – zgodnie z doktryną „zbyt duży, by upaść”– zostanie uratowanych przez rząd USA i tanie kredyty FED. Wtedy zaś tych, którzy zaryzykowali zbyt wiele czeka miękkie lądowanie. Jeżeli nic się nie zmieni w mechanizmach funkcjonowania rynków finansowych, to cykl koniunkturalny nie tylko będzie się powtarzać ale zacznie się eskalować. Już w tej chwili wiele banków zostało uratowanych. Stanowi to dla nich zachętę by znowu spekulować i to na większą skalę. Negatywny dla gospodarki sygnał został również wysłany do dłużników, którzy zaciągnęli kredyt hipoteczny mimo braku możliwości jego spłaty. Administracja Stanów Zjednoczonych doszła do wniosku, że takich ludzi jest zbyt wielu, żeby można było zająć ich nieruchomości. Podejście to, które można sparafrazować słowami „jest ich zbyt wielu, żeby mogli upaść”, ugruntuje tylko i tak już niską skłonność Amerykanów do oszczędzania i terminowego spłacania swoich długów. Przyczyny obecnego kryzysu nie ograniczają się tylko do takich a nie innych działań administracji publicznej, banków centralnych i szefów instytucji finansowych. Działania te nie są przypadkowe. Ich tłem jest system rezerw częściowych, ekspansja kredytowa i… zaufanie.

Jaki kryzys zaufania?

Jeśli przyjrzeć się uważnie prasie, to można zauważyć, że wielu co bardziej wyrobionych publicystów i ekonomistów podkreśla, że obecne załamanie jest kryzysem zaufania. Dlaczego właśnie zaufanie tak bardzo leży im sercu, a nie jakakolwiek inna zbożna postawa? Przyczyna jest prosta. Dlatego, że depozyty bankowe nie mają pokrycia ani w złocie, ani w rezerwach. Banki zaś nie upadają tylko dzięki temu, że ich klienci ufają, że ich rachunki są bezpieczne. Jeżeli ludzie przestaną ufać bankom, a banki sobie nawzajem, to cały system finansowy zbudowany na rezerwach częściowych runie. Wystarczy, że jakaś grupa ludzi, wcale nie taka wielka, nabierze przekonania, że banki są niewypłacalne i zapragnie wyciągnąć zdeponowane oszczędności. Tak się nie dzieje tylko dzięki zaufaniu. Pytanie, czy jest to sytuacja normalna. Ekonomiści i publicyści zdają się zakładać, że ludzie powinni ufać bankom (w końcu mówi się „mieć coś jak w banku”). Dlaczego jednak mieliby to robić? Kiedy kupuję akcje jakiejś spółki dokładnie sprawdzam jej wyniki finansowe: stabilność, płynność, przewidywane inwestycje i przychody. Powierzam jej w końcu swoje pieniądze, więc chcę zadbać o ich bezpieczeństwo. Dlaczego miałbym inaczej postępować w przypadku banków? Dlaczego państwo z troską pochyla się nad upadkiem banku, podczas gdy bankructwo jakiejkolwiek innej firmy nie robi na nikim wrażenia. Dlaczego wreszcie zasady swobodnej konkurencji i wolnego rynku miałyby dotyczyć wszystkich, ale nie instytucji finansowych? Unia Europejska wzdraga się przed przyznaniem kilkuset milionów euro pomocy publicznej stoczniom, ale już bez mrugnięcia okiem pozwala na przyznanie kilkuset miliardów euro pomocy instytucjom finansowym (zarówno w postaci bezpośredniego dokapitalizowania jak też preferencyjnych kredytów Europejskiego Banku Centralnego) i to bez „zbędnych” formalności: planów naprawczych i programów restrukturyzacji.

Obecne załamanie gospodarczej jest niewątpliwie kryzysem zaufania ale w innym sensie, niż się powszechnie uważa. Nie tyle brak zaufania do instytucji finansowych jest problemem, ale jego nadmiar. Ufał FED i otwierał im kolejne linie kredytowe po coraz niższej cenie. Ufali politycy i udzielali poręczeń, ustaw i uśmiechów. Ufali przedsiębiorcy i deponowali oszczędności. Wszyscy ufali bankom i przelewali im pieniądze. Na co liczyli? Na to, że banki odpowiedzialnie zainwestują powierzone im mienie rozkręcając wzrost gospodarczy? To po prostu musiało się skończyć bańką spekulacyjną i kryzysem. Dopiero teraz, o wiele zbyt późno, ludzie zorientowali się, że ich zaufanie było pochopne. Coraz liczniejsze są głosy, że instytucje finansowe muszą zostać poddane kontroli. Niestety dość powszechnie uznaje się, że musi się tym zajmować państwo i podległe mu agencje. Zapomina się, że działalność banków w USA (podobnie jak w innych krajach świata) była i nadal jest licencjonowana i szczegółowo regulowana przez państwo. Nad amerykańskim systemem finansowym czuwa Rezerwa Federalna, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz inne agencje. Podobne instytucje od lat nadzorują systemy finansowe innych państw. Wszystkie te instytucje i instrumenty nie tylko nie zapobiegły kryzysowi ale – jak widzieliśmy – nawet się do niego przyczyniły. Propozycja, żeby dalej wzmocnić kontrolę państwa na rynkiem finansowym, to jak sugestia, żeby gasić pożar benzyną.

Remedium

Wbrew pozorom, mimo że państwo nie jest w stanie zapewnić stabilności systemu finansowego, nie jesteśmy bezsilni. Działalność banków może być z powodzeniem kontrolowana za pośrednictwem mechanizmów rynku: swobodnej konkurencji i selekcji przez bankructwo. Twierdzenie to wielu wyda się prowokacyjne, jednak wbrew utartej opinii, to nie rynek jest odpowiedzialny za obecny kryzys, ale brak rynku. Finansiści i politycy przez lata przyzwyczaili się do życia w symbiozie. To banki są głównym nabywcą długu publicznego, umożliwiającego finansowanie obietnic wyborczych (nie mówiąc już o tym, że klienci banków są wyborcami, którym szczególnie leży na sercu bezpieczeństwo zgromadzonych oszczędności). W zamian państwo roztacza nad bankami parasol ochronny, umożliwiając im ryzykowne interesy. To wszystko ma naprawdę niewiele wspólnego z rynkiem a jeszcze mniej z liberalnym porządkiem gospodarczym. Aby to zmienić, trzeba skończyć z zaufaniem i pozwolić bankom upaść. Pierwszym efektem będzie szok i pogłębienie kryzysu, ale jest to jedyny sposób żeby wyeliminować z rynku te instytucje finansowe, które źle inwestowały, udzielały kredytów nieodpowiednim ludziom, lekceważyły ryzyko i summa summarum przyniosły straty całemu społeczeństwu. Trzeba pogodzić się z tym, że straty te są nieodwracalne i skupić się na przywracaniu zdrowych, rynkowych mechanizmów w skorumpowanym świecie finansów.

Artykuł ten został napisany w kategorii: Komentarze.

RSS dla komentarzy

Dodaj komentarz